ZULA BOKSER

To są wiersze o psach jakie udało mi się znaleźć poprzez listę dyskusyjna

o  bokserach z YAHOO

Psie wiersze

BOKSER
Długo pamięta swe młode lata:
chętnie szczenięce kawały płata!
Choć lubi walczyć, ma nos boksera-
z oczu mu szczera wierność wyziera

 

 

Ich pierwszy bal" - Ludwik Jerzy Kern

Może to jakiś atawizm,
A może źli szarlatani -
Dość na tym,
Że zawsze są do tego balu absolutnie nieprzygotowani.
Zawsze ich ten bal zaskakuje
I nie wiadomo czemu -
Nigdy nie zdążą przygotować fraków,
Lam,
Muszek,
Cekinów
Lub diademów.

Nigdy do fryzjera nie idą,
Nigdy się nie kąpią przed tym balem,
W ogóle są tacy spokojni,
Jak by tego balu miało nie być wcale.

A cale to zachowanie,
To objaw bynajmniej nierzadki.
Tak samo przed pierwszym balem
Zachowywały się ich babcie,
Ich dziadkowie,
Ich ojcowie
I matki.

Są tacy opanowani
Jak pan Achilles pod Troja,
A potem nagle zrywają się, moja pani,
I lecą na ten bal tak jak stoją.

Sierść maja za toalety
I trwa to któryś już wiek -
A pierwszy bal PSA jest wtedy
Kiedy zobaczy pierwszy w swym życiu śnieg.

 

 

NAJDROZSZY PIES NA ŚWIECIE

Nie jest to pies cesarzy Chin
Ani wilczycy szarej syn
Ani Ferdynand z ksiązki Kerna
Ni Szarik (psina tez pancerna)
Ani pies Cywil, ten wzór służby,
Pies Pluto (nie znał by go któż by)
Pies Saba wielki niby ciele
Ani psów nie mniej sławnych wiele
Najdroższego psa na świecie
W swoim domu wnet znajdziecie
Bo najdroższym ze wszystkich psów
JEST TWOJ PIES!
I Tak właśnie mów.
                                        Ryszard Marek Groński

 

 

NOS:)

Kiedy smutny wracasz z miasta,
Kiedy łamie Ci się głos
Czarny niby czarna pasta
Koło Ciebie krąży nos.
Najpierw milczkiem, najpierw z dala,
Przestrzegając reguł gry,
Jak detektyw nos ustala,
Skąd się bierze nastrój zły.
Potem, gdy juz nos przyczyny
Twojej kwaśnej miny zna,
Wie, że sposób jest jedyny,
Jedna rada....właśnie ta:
Wspiąć się jak roślinka pnąca,
Zlizać z twarzy krople łez......
Nagle czujesz: pies Cię trąca!
Nosem trąca Cię Twój pies!
                                              Ryszard Marek Groński

 

Piosenka Krzysztofa Myszkowskiego pt. Rozmawiam z moim psem


"rozmawiam z moim psem
choć do północy
jeszcze parę godzin zostało
z okien płyną kolędy
i całe miasto
na biało

    a tobie można o wszystkim powiedzieć
    tyle w tobie niemej psiej dyskrecji
    nawet gdy uznasz że głupio mówię
    i tak młynka wnet ogonem kręcisz

rozmawiam z moim psem
choć do północy
jeszcze trochę minut zostało
z okien płyną kolędy
i cała ziemia
na biało

    a ty w oczy patrzysz i łeb przekrzywiasz
    jakbyś chciał zrozumieć mnie lepiej
    i w ogień skoczyłbyś za mną
    choć jestem tylko człowiekiem

rozmawiam z moim psem
północ właśnie wybiła
czemu mówisz tak mało
przecież to dzisiaj wigilia
i cały świat już
na biało

    i tak rozumiem cię mój przyjacielu
    szczekasz czasem na to życie pieskie
    lecz dobrze że nam udało się spotkać
    na życia naszej wspólnej ścieżce"

 

Konstanty Ildefons Gałczyński - "Psy w "Srebrnych Falach"

Zwierzęta kocham - ale
wybili mi to z głowy.
Był Dom Wypoczynkowy
pod nazwa "Srebrne Fale".

Pamiętasz chyba jeszcze
różowy domek ów,
te świerki i te świerszcze,
i te plejady psów.

Kierownik miał bernarda,
pies wielki był i zły;
kucharka pani Marta
tez miała swoje psy.

Księgowy miał jamnika,
nosówkę jamnik miał,
a bernard kierownika
co wieczór wpadał w szal:

na gdańskiej szafie siły
próbował, wbijał kły;
a wtedy wychodziły
z pokojów inne psy.

Szczekały (uch!) zajadle,
w ciemnościach pies co krok:
skajterier, gryfon, ratler
i jeszcze jakiś dog.

Skąd tyle psów się bierze?
O, niesłychany dom,
oddany, mówiąc szczerze,
w użytkowanie psom.

Po schodach chodzą kundle,
szukają, co by zjeść,
a w tekturowym pudle
spanielków drzemie sześć;

trzy wielkie wilki w sieni,
w piwnicy osiem psów,
a Cytra dziś się szczeni,
wiec pieski będą znów.

Przywiozłem ciepły sweter,
bo jesień juz i mgła;
mój sweter pożarł seter
z pokoju Numer Dwa.

O świcie straszny łomot,
przyjechał nowy gość,
twarz miła ma, znajoma,
lecz z pieskiem jak na złość:

pudelek, istne cudo!
ogonek, czworo nóg.
Zaraz mnie ugryzł w udo,
potem, na deser, w kciuk.

Deszcz pada. Rana boli.
Gangrenę będę miał.
Do wanny! W wannie koli,
pod wanna spal czau-czau.

Na łóżko padam moje
owijam nogę w szal.
Juz w oczach mi się troją
te psy ze "Srebrnych Fal".

Przychodzi noc piekielna,
na łóżku jak się wić?
Nad lasem wschodzi pełnia.
Psy zaczynają wyć.

Jest we "Śnie nocy letniej"
opis koncertu psów.
Te wyły jeszcze świetniej:
- Uuuuuu.

Zwlekam się z łóżka. Rzężę.
Mam oczy pełne łez.
Za oknem chodzi księżyc
jak wielki srebrny pies.

O, jak daleko ranek!
(żeby to piorun trzasł!)
Kierownik walerianę
popija raz po raz.

Nasz portier, zloty Maniuś,
klnie na czym stoi świat,
z numerów setka paniuś
wychodzi w bieli szat.

I znowu dzwonek dziki,
znów jakiś gość (psiakrew!):
na reku pekińczyki,
na smyczy chart jak lew.

Prosimy!! Z sercem. Z łezką.
Szyneczka? Może chrzan?
Tu miejsce jest dla piesków,
a tutaj spocznie pan.

To wszystkie psinki?
Boże, przecież pan więcej mogł!
A może pan na dworze
zostawił parę sztuk?

Gość wygląd miał niebiański,
łagodnie cmoknął i:
dwanaście psów maltańskich
gęsiego weszło w drzwi.

Dwanaście, cóż to znaczy,
to najpiękniejsza z liczb!
Teczunia na ten haczyk!
a tutaj gwóźdź na smycz.

Dwanaście, ach, dwanaście,
ze szczęścia brak nam tchu;
pan zje, a potem zaśnie
w łóżeczku luli-lu.

Cudownie! Niech pan wcina.
A może suflet z jaj?
I pan, i pańska psina
tu będzie miała raj.

Małżonka czy tez zdrowa?
Może pan woli drób?
A może powachlować?
A może masaż stóp?

Pobiliśmy faceta
na schodach "Srebrnych Fal",
bo, jak mówi poeta:
psa to właściwie żal.

Najwięcej wali Maniuś,
bo cos do niego czuł,
a setka strasznych paniuś
biegała z góry w dół.

A kiedy rejwach zamilkł,
chłopiec z depeszą wszedł:
PRZYJEZDZAM CZWARTEK PSAMI
POZDRAWIAM DZIDZIA ZET.

1953

 

 

 

 

 

 

Zula bokser co kocha wszystkich.</title</div> </div> </body> </html>